Michalina Tatarkówna-Majkowska to ważna postać w
historii Łodzi. Z jednej strony komunistka, aktywna działaczka KPP, PPR i PZPR,
wyraźnie i bez zastrzeżeń opowiadająca się za słusznością partyjnych
wytycznych, z drugiej człowiek, dla którego ważne było dobro miasta i jego
mieszkańców. Jej życiowy dorobek nie został zakwestionowany nawet
po transformacji ustrojowej w 1989 r. Pozytywna pamięć o niej wręcz
została utwierdzona licznymi prasowymi artykułami w lokalnej prasie,
nazwaniem jednej z ulic imieniem M. Tatarkówny-Majkowskiej czy
poświęceniem jej osobie muralu przy ul. Zachodniej. Fenomenu tej postaci należy
się doszukiwać w jej życiorysie, w którym odnajdujemy odzwierciedlenie historii
miasta, a w szczególności łódzkich robotnic, których los nie oszczędzał,
zarówno w latach rewolucji przemysłowej w XIX w., kiedy niewielkie miasto stało
się potężnym ośrodkiem przemysłu włókienniczego, czasach obu wojen światowych
czy wreszcie w PRL. To właśnie z tego środowiska, ciężko pracujących kobiet,
ale jednocześnie zaangażowanych w sprawy publiczne wywodziła się M.
Tatarkówna-Majkowska.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 lutego 2017
poniedziałek, 13 lutego 2017
Tramwajem gonili przestępcę
Poniższy tekst dotyczy wydarzenia, które miało
miejsce w Łodzi w 1976 roku. Po raz pierwszy po 1945 roku Dziennik Łódzki (od 1
VII 1975 wydawany pod tytułem Dziennik Popularny) zamieścił artykuł o
pracownikach MPK, którzy złapali przestępcę, co nie znaczy, że takie zdarzenia
nie miały wcześniej miejsca. Artykuł wart jest uwagi także ze względu na to,
że w latach 70 nie szczędzono krytyki pod adresem pracowników miejskiego
przewoźnika. Świadczą o tym liczne skargi na łamach prasy na brak kultury.
Pojawienie się pochlebnych słów musiało wzbudzić nie lada zdziwienie,
aczkolwiek na pewno moje. Zachowałem oryginalną pisownię łącznie z błędami stylistycznymi.
Ortograficznych nie dostrzegłem.
Strajk łódzkich tramwajarzy z 1957 r.
Strajk łódzkich tramwajarzy w 1957 r. był naturalną
konsekwencją tzw. odwilży, wpisując się w szereg wydarzeń, które nastąpiły po
śmierci Józefa Stalina. Ich intensyfikacja nastąpiła dopiero po XX zjeździe
KPZR, a w przypadku PRL po wydarzeniach w Poznaniu 28 VI 1956 r. Robotnicy
coraz częściej i śmielej zadawali niedopuszczalne wcześniej pytania, co miało
miejsce m. in. w Częstochowskich Zakładach Metalowych, kiedy uczestnicy
zebrania partyjnego pytali, dlaczego Władysława Gomułkę i Mariana Spychalskiego
zwolniono, a nic nie mówi się o Michale Roli Żymierskim? Gdzie był
gen. Zygmunt Berling? Jaki wpływ miał J. Stalin na stworzenie kultu
jednostki w PZPR? Jeśli Polska kroczy po własnej drodze do socjalizmu, to
dlaczego przychodzą do naszej partii dyrektywy ze ZSRR? Narzekano, nie tylko w
tym przedsiębiorstwie, na niejasny system płac, niewłaściwe naliczanie podatków
od wynagrodzeń, złe zaopatrzenie w surowce do produkcji. Krytyki nie uniknęły
specjalne, lepiej zaopatrzone sklepy dla MO, UBP, wojska i aparatu partyjnego.
Pytano o Katyń.
Katastrofa tramwajowa w Łodzi - 15 czerwca 1946 r.
W dniu 15 VI
1946 roku doszło do tragicznego wykolejenia tramwaju. Zginęła 1 osoba, a ponad
30 pasażerów zostało rannych. Był to pierwszy odnotowany na łamach łódzkiej
prasy wypadek tramwajowy, który swoim rozmiarem przerażał. Owszem zdarzały się kolizje z innymi
uczestnikami ruchu takimi, jak auta osobowe czy znacznie częściej z ludźmi.
Ci ostatni bardzo często „lądowali” pod kołami wozu, co było nierzadko
efektem nieudanego wskoku do lub wyskoku z tramwaju. Także same tramwaje
kasowały inne tramwaje, tyle że wtedy skala zjawiska budziła grozę. W 1947 roku
pod Lućmierzem w wyniku czołowego zderzenia 3 osoby zginęły, a ponad 30
odniosło poważne obrażenia. W którymś z roku lat 70. w przeciągu
jednego miesiąca w trzech wypadkach ucierpiało 104 pasażerów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

